29 lipca 2012

Teza Adama



"Tureccy faceci mają proste nogi, czy zauważyłaś?" powiedział mi jakiś czas temu znajomy, dodając całe wyczerpujące uzasadnienie historyczne dlaczego akurat Turcy, a nie np Azerowie czy Turkmeni wyróżniają się w tym zakresie wybitnymi walorami estetycznymi. Dowiedziałam się między innymi, że wojska azjatyckie które wieki temu najechały Anatolię wybierały jako branki najpiękniejsze tutejsze dziewczęta i stąd taka uroda [w tym głównie rzeźbione kończyny] tutejszych mężczyzn. "Bo zobacz, tacy np mieszkańcy Iranu czy Azerbejdżanu są krępi i mają krzywe nogi". Jakoś nie zauważyłam, bo nie specjalnie dokładnie przyglądam się ludzkim nogom jako takim. Ale mężczyźni, jak widzę, nie tylko damskim kończynom dolnym poświęcają uwagę.
Zaczęłam szukać dowodów na poparcie tezy postawionej przez Adama i w końcu znalazłam adekwatny ku temu teledysk.

Bardziej to przypomina video-art, niż typową ilustrowaną klipem piosenkę. Ale jest ciekawy, o ile popatrzy się na niego w kontekście budowy występujących w nim tancerzy. Nie bardzo rozumiem konwencję prawie rozebranych chłopów tańczących wśród nisko zawieszonych żarówek, ale nie wszystko musi być zrozumiałe. Faktem jest, że nie stwierdziłam brzydkiego czy krzywonogiego mężczyzny na tym teledysku. Zakładam, że nie byli to też tancerze z jakiegoś castingu, więc obawiam się, że teoria Adama jest jednak prawdziwa i obiecuję przy najbliższej okazji przyjrzeć się dokładnie większej ilości tureckich męskich nóg. ;)

31 grudnia 2011

Na imprezę



Kompletnie nie zagłębiałam się w treść tej piosenki [zakładam, że jest wybitna]. Za to wyśmienicie nadaje się na sylwestrowe pląsy - dobrze buja, rytm jest wyraźny i była na składance "turkish dance hits". Do tego pani pieśniarka ma na sobie imprezowy błyszczący staniczek - więc na wieczorową imprezę w sam raz pasuje.

Udanego sylwestrowego balu i radości w nowym roku :)

19 listopada 2011

Zima idzie, czyli hüzün w czystej postaci



"Dziewczyna ze smutkiem w oczach".

Do tej pory znałam jedną kultową piosenkę z "dziewczyną" w tytule, a mianowicie "Dziewczynę o perłowych włosach". Z tym, że węgierskie wyobrażenie o kultowej dziewczynie trochę różni się od tego tureckiego. Ta węgierska wyłania się jak Wenus z morskiej piany, jest zjawiskiem estetycznym, obiektem westchnień, ale takim trochę odrealnionym i pozbawionym uczuć. Turecka zapada na jesienno zimową chandrę zwaną hüzün, a razem z nią na depresję choruje wielbiciel jej wdzięków i magnetyzującego spojrzenia. [Czyli standard niespełnionej miłości opiewanej w balladach rodem z Azji Mniejszej. Bo i po co ma być ładnie, uroczo, romantycznie i prosto, jak może być co najmniej melodramatycznie?]

Gdyby komuś było mało kichy za polskim oknem, braku słońca który będzie doskwierał już nieprzerwanie do wiosny, polecam mroczny Karapaks. [Choć lepiej wybrać się na słoneczne południe, bo mimo iż Turcu narzekają na swoje zimy, są one stanowczo łagodniejsze niż te polskie].

16 października 2011

Po prostu jesień.

Dziś nie będę nic pisać [bo mądrości wyczerpały mi się póki co], za to zamieszczę kilka utworów, których wspólnym mianownikiem jest jesień. Miłego odbioru.


Odkryty przeze mnie niedawno i pokochany od pierwszego posłuchania Cem Adrian.


Burak Kut, po prostu.


Metro [o nich akurat nie znalazłam jeszcze żadnej wzmianki w internecie]


Przepiękny Teoman.


Kultowe Kargo.


Nawet gotyk-metalowa Almora o jesieni zaśpiewała.


Hip-hop, całkiem poetycki. Da Poet.


Urocza Ceylan Ertem.


Trochę przewidywalni w swym rockowym stylu Mor ve Ötesi.


Chilloutowy Burak Demir.


Mocne, hiphopowe Panzehir [tzn.odtrutka].


Njuejdżowe Yansımalar.

15 października 2011

... a zakochane Turczynki płaczą.



Mistrzostwo świata to to nie jest, po prostu miło się słucha. Widziałam nawet jedną z wersji "teledysku" podpisaną "Jimi Hendrix style Yavuz Çetin - Köle (guitar blues)" [patos na maksa].
Natrafiwszy na ten utwór przypomniały mi się lata 90 i napompowane niespełnioną miłością, łzawe ballady wyśpiewywane przez rzesze polskich, i nie tylko polskich, rockmenów. Yavuz Çetin świetnie wpisał się ten właśnie romantyczny nurt światowej piosenki.

Tytuł utworu bardzo wymownie opisuje jego treść, bo "Köle" oznacza niewolnika [uczuć w tym konkretnym przypadku]. W tekście mowa o podmiocie lirycznym złapanym w klatkę przez jakąś "ją", który z braku innych alternatyw działania po prostu stał się niewolnikiem miłości . Niemniej podmiotowi lirycznemu wcale nie jest do śmiechu.

Założę się, że w momencie kiedy powstawała ta piosenka, wiele tureckich dziewczyn oddałoby wszystko, żeby mieć w klatce autora tego hitu. [Dziś niestety już go w klatkę nie można złapać].